Jojo to kot, oczywiście (nie mój, koleżanki). A to pierniki. Jojkowe...
Po długiej przerwie i blogowym nicnierobieniu... Zamiast kotów - pierniki. Słodko i frywolnie.
Po długiej przerwie... Z małym wytłumaczeniem - nie ma kotów, tylko filcowo-jedwabne kwiaty i pierniki z inicjałami. Wszystko na ślub mojej siostry. Moc pracy, jeszcze nie wszystko gotowe, a wesele już w sobotę...